Toshiba Portégé Z10T – test pierwszej hybrydy od Toshiby

toshiba 10t smallModa na tablety trwa. Rozpiętość cen, wielkości i zastosowań tabletów jest już większa niż w przypadku tradycyjnych laptopów. Czy to trend dobry i innowacyjny, czy raczej zbudowany przez marketing producentów elektroniki? Zdania są podzielone. Każdy producent chce posiadać w swojej ofercie kilka modeli tabletów, a najlepiej także jakąś hybrydę. Niestety, dotyczy to także Toshiby

Dlaczego niestety? Jakość sprzętu produkowanego ostatnio przez Toshibę daleka jest od ideału. A przecież nawet produkujące świetny sprzęt Lenovo nie do końca sprostało oczekiwaniom, jeśli chodzi o tablet hybrydowy. Dlatego z mieszanymi uczuciami podeszliśmy do nowości od Toshiby: Portégé Z10T.

Japoński koncern ma w swojej historii wiele ważnych dla całej branży IT kart, a przez całe lata laptopy tego producenta uchodziły za jedne z najlepszych i najbardziej bezawaryjnych. Jednak od kilku lat możemy obserwować niepokojącą tendencję wśród produktów Toshiby. Jakość wykonania coraz częściej może stawać w szranki jedynie z markami tradycyjnie uważanymi za tanie, a i legendarna bezawaryjność mocno już wyblakła.

Portégé Z10T to tablet hybrydowy z systemem Windows 8. W przeciwieństwie jednak do popularnych modeli Envy X2 od HP oraz ThinkPad Tablet2 produkcji Lenovo, nowa hybryda Toshiby nie została wyposażona w procesor Intel Atom, a w niezwykle rzadkie rozwiązanie w postaci procesora Intel Core i5 typu Y. Co to oznacza? W klasyfikacji mobilnych procesorów Intela najbardziej wydajne, ale także pobierające najwięcej prądu jednostki otrzymują oznaczenie M. Niskonapięciowe, nieco wolniejsze, ale za to bardziej energooszczędne klasyfikowane są z końcówką U. Jeszcze bardziej oszczędne i właściwie niespotykane CPU oznaczane są jako Y i z taką jednostką właśnie mamy do czynienia w Toshibie Portégé Z10T. Dlaczego na wstępie piszemy o procesorze zamiast skupić się na samej hybrydzie z Kraju Kwitnącej Wiśni? Ponieważ CPU Core i5 3339Y to nowość, której Intel nie powinien się wstydzić, oraz pierwszy procesor serii Y, który gości na łamach lab-kuzniewski.pl. Jeśli zaś chodzi o sam tablet Portégé Z10T to... cóż, zapraszamy do testu.

 

Specyfikacja techniczna


Toshiba Portégé Z10T

 

segment tablet hybrydowy
wymiary i waga

298 x 220 x 20 mm (ze stacją)
298 x 188 x 12 mm (sam tablet)

1,43 kg (ze stacją)
0,91 kg (sam tablet) 

system operacyjny Windows 8 Professional 64-bit
dysk twardy 128 GB, SSD, Toshiba
procesor Intel Core i5 3339Y
2 rdzenie, 4 wątki
od 1,5 do 2 GHz
3 MB cache, 22 nm
maks. TDP - 13 W
          SDP - 7W
ekran 11,6 cala
1920 x 1080 Full HD
matryca dotykowa 
IPS
Toshiba TOS508F
układ graficzny Intel HD 4000
napęd optyczny brak
pamięć RAM 4 GB, DDR3
maksymalna ilość RAM - 4 GB
opcje rozszerzeń czytnik kart SD/MMC
komunikacja Wi-Fi 802.11 b/g/n
Bluetooth 4.0
akumulator 38 Wh
Li-Ion
6-komorowy
wybór złączy Tablet:
1 x USB 3.0 
micro-HDMI 
Audio 

Stacja dokująca/klawiatura:
1 x USB 2.0 


HDMI
LAN 
VGA

gwarancja 1 rok dla firm
bezpieczeństwo ---
wyposażenie dodatkowe ekran dotykowy
podświetlana klawiatura
kamera przód i tył

 

 

 

 

 

  • DSC 1131
  • DSC 1140
  • DSC 1143
  • DSC 1147

 

 

 

 

 

Pełna oferta Toshiba Portege Z10T w sklepie kuzniewski.pl

 

Obudowa i solidność wykonania


Portégé Z10T to tablet hybrydowy, składający się z właściwego urządzenia (tabletu) oraz klawiatury, będącej jednocześnie specjalną stacją dokującą dla tabletu. Po złożeniu całość przypomina niewielkiego laptopa. Pod tym względem konstrukcja Z10T zbliżona jest do Asusa Transformera, HP Envy X2 lub polskiego GoClever Hybrid. Prawdę powiedziawszy, każde z wymienionych urządzeń jest zdecydowanie lepiej wykonane niż nowość od Toshiby. Każde jest też sporo, czasem nawet kilkukrotnie, tańsze.

  • DSC 1167
  • DSC 1239
  • DSC 1248

W konstrukcji Toshiby razi mierna jakość zastosowanych plastików. Zewnętrzną część obudowy tabletu stanowi szary plastik, wyraźnie uginający się pod nawet niezbyt mocnym naciskiem. W jego powierzchni wycięte zostały otwory wentylacyjne. Ich szerokość jest jednak na tyle duża, że widać przez nie wnętrze urządzenia, łącznie z powierzchnią płyty głównej. W prawym górnym rogu tabletu, w miejscu gdzie znajduje się jeden z otworów wentylacyjnych, jakość spasowania elementów okazała się być na tyle słaba, że można, tylko za pomocą dłoni, zacząć zdejmować wierzchnią warstwę obudowy. Czy było to posunięcie zamierzone? Wydaje nam się, że raczej nie.

  • DSC 1218
  • DSC 1220
  • DSC 1228

Wszystkie porty, poza złączem stacji dokującej, umieszczono na prawej stronie tabletu. Być może to specyfika egzemplarza, który otrzymaliśmy do testów, ale wciśnięcie przycisku zasilania Toshiby Z10T to niełatwa sztuka, która dla osób o nieco grubszych palcach może stanowić nie lada wyzwanie. Cieszy za to umieszczenie w obudowie tabletu pełnego portu USB 3.0, co jest praktyką raczej niecodzienną.

Drugą, istotną częścią Portégé Z10T, jest klawiatura, będąca jednocześnie stacją dokującą dla tabletu. Z oceną tego elementu jest niestety poważny problem. O ile wbudowany w nią touchpad nie jest jeszcze taki zły, to cała reszta zasługuje na wyjątkowo krytyczną ocenę.

Osprzęt i głośniki


Wykonana z szarego tworzywa obudowa, została osadzona na metalowej podstawie, której... niczym nie zamaskowano. Przez to urządzenie wygląda na wybrakowane, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę, że to sprzęt typowo mobilny, a więc często oglądany także od spodu.

  • DSC 1169
  • DSC 1195
  • DSC 1200

Sama klawiatura też nie sprawia dobrego wrażenia. Przyciski, o niskim, nieprzyjemnym, plastikowym skoku zostały nieco nierówno osadzone w płaskiej, szarej obudowie. Część klawiszy zmniejszono dość dramatycznie. Ofiarą minimalizacji padły kursory oraz klawisze PgUp, PgDn i Tab. Pisanie na Portégé Z10T zdecydowanie nie należy do przyjemnych. Nawet klawiatury oferowane jako dodatek do tanich, chińskich tabletów charakteryzują się lepszą ergonomią pracy. Zaczep, w którym dokujemy tablet, został wykonany podobnie jak w innych urządzeniach. Urządzenia łatwo podłączyć, natomiast rozłączenie tabletu i klawiatury wymaga przesunięcia suwaka blokady, który pracuje ze znacznym oporem. Właściwie jest to czynność niezmiernie irytująca, ponieważ możemy zapomnieć o łatwym i szybkim odłączeniu tabletu jedną ręką. A skoro istnieje konieczność użycia obu rąk, to nie ma co liczyć na swobodne modyfikowanie urządzenia w ruchu. Pod tym względem inne hybrydy zwykle wypadają lepiej. Kolejną rzeczą, do której musimy się przyczepić, jest maksymalny kąt odchylenia, w jakim można umieścić tablet. Około 100 stopni to zdecydowanie zbyt mało.

  • DSC 1147
  • DSC 1191
  • DSC 1235

Zaletą klawiatury są znajdujące się w niej złącza, w tym pełnowymiarowe HDMI, D-sub oraz LAN. Trzeba przyznać, że nie goszczą one często w urządzeniach ultramobilnych i ich obecność przemawia na korzyść Portégé Z10T. I co z tego, skoro ten niewątpliwy plus od razu przesłaniany jest przez kolejny, mocno irytujący w codziennym użytkowaniu, mankament Toshiby. Tablet nie posiada żadnego mechanizmu wykrywającego zamknięcie pokrywy, więc trzeba samemu pamiętać, by na czas usypiać urządzenie.

Podsumowując jakość wykonania Z10T, musimy stwierdzić, że jesteśmy dosyć poważnie zawiedzeni. Mieliśmy cichą nadzieję na to, że Toshiba produkując swoją pierwszą hybrydę postara się bardziej, dając tym samym sygnał, że wraca do produkcji komputerów solidnych i dobrze wykonanych. Tak się jednak nie stało, a Portégé Z10T pod względem jakości wykonania przegrywa z niektórymi tabletami marek, których nazw nawet nie staramy się wymówić ze względu na naszą niedostateczną znajomość języka mandaryńskiego.

Matryca

Testy matrycy to dosyć ważna sprawa w przypadku urządzenia typu tablet. Jest to też bez wątpienia jeden z najlepszych elementów Toshiby Portégé Z10T. Niespełna dwunastocalowa matryca (11.6"), wykonana w technologii IPS, posiada rozdzielczość Full HD, co na tej powierzchni owocuje niesamowicie ostrym obrazem. Jeśli chodzi o jakość samego ekranu, to jego maksymalna jasność nie jest wystarczająca dla urządzenia tak mobilnego jak tablet. Pochwalić matrycę użytą w Z10T należy za niezłe kąty widzenia i kontrast, oraz przyzwoite odwzorowanie kolorów.

Gdyby tylko reszta elementów hybrydowej Toshiby prezentowała ten sam poziom jakości wykonania co ekran, urządzenie zasługiwałoby na wysoką ocenę.

Matryca

  • luminacja - 199 cd/m2
  • kontrast - 540:1
  • black - 0,36 cd/m2

Zakres kolorów

  • sRGB - 73%
  • NTSC - 53%
  • AdobeRGB - 55%

Szczegółowy pomiar podświetlenia

 luminacja new

Kąty widzenia ekranu

 katy matrycy nowe

 

Testy wydajności ogólnej i graficznej

Na wstępie nieco uwagi poświęciliśmy nietypowej platformie sprzętowej, na jakiej opiera się Z10T. Seria Y procesorów Intel Core mogła do tej pory uchodzić za pewną egzotykę, jednak wedle zapowiedzi Intela jednostki te zaczną pojawiać się znacznie częściej niż dotychczas. W testowanym tablecie znajduje się dwurdzeniowy model Core i5 3339Y, o częstotliwości 1,5 GHz, osiągający w trybie Turbo 2 GHz. Jest to, jak można domyślić się z nazwy kodowej procesora, jednostka oparta o architekturę Ivy Bridge.

2Według specyfikacji Intela procesor i5-3339Y ukazał się w pierwszym kwartale tego roku. Na urządzenia przyszło jednak czekać aż do teraz. 

Chip został wykonany w procesie technologicznym 22 nm a jego TDP wynosi 13 W. Ciekawostką, która pojawiła się wraz z serią Core Y, jest podawanie także parametru SDP (ang. Scenario Design Power), a więc odpowiednik tradycyjnego TDP dla sytuacji, gdy urządzenie pracuje w trybie tabletu. SDP procesora Intel Core i5 3339Y wynosi, według specyfikacji producenta, zaledwie 7 W. Takie parametry obiecują wiele, jeśli chodzi o czas pracy na baterii. Jak jest z wydajnością?

 

 

 

  

Wyniki nie są zachwycające, chociaż jednostka Core i5 3339Y nie została stworzona do bicia rekordów wydajności. Wyraźnie pozostawiają one w tyle tablety oparte o procesory Intel Atom, jednak ustępują notebookom z procesorami serii U oraz M. Podczas używania tabletu nie mieliśmy jednak choćby cienia spowolnień czy lagowania, tak charakterystycznych dla "atomowych" konstrukcji Intela. Gdybyśmy mieli ocenić wydajność samego procesora, to biorąc pod uwagę minimalny pobór prądu oraz niewielkie wydzielanie ciepła, musimy przyznać, że Core i5 serii Y robi na nas jak najlepsze wrażenie.

Jednocześnie, zaobserwowaliśmy zjawisko, które nieco nas martwi. Procesor, obciążony wymagającym dużej wydajności testem Cinebench, pracował z częstotliwością zaledwie 1,8 GHz, co oczywiście wykraczało poza standardowe dla tego modelu 1,5 GHz, ale wciąż było znacznie poniżej maksymalnego poziomu 2 GHz. Normalnie uznalibyśmy, że widocznie nagrzewanie się procesora uniemożliwia wyższe taktowanie, jednak, ku naszemu zdziwieniu, obudowa pozostawała zaledwie letnia. Poziom zdziwienia wzrósł jeszcze bardziej, kiedy licznik częstotliwości CPU-Z pokazał 2 GHz... gdy test się zakończył i wyszliśmy do pulpitu! Coś wyraźnie niewłaściwego działo się z zarządzaniem energią tabletu. Na usprawiedliwienie Z10T przemawia fakt, że urządzenie, które otrzymaliśmy do testów, było wciąż samplem testowym i na rynek mogą ostatecznie trafić tablety z wyeliminowaną wadą.

Inną sprawą jest wydajność graficzna tabletu, który został wyposażony wyłącznie w zintegrowany z procesorem układ HD 4000. Jego wydajność, w wersji zintegrowanej w procesorze serii Y, nie była nam znana. Zasadniczo jest to ten sam chip, co w innych procesorach Ivy Bridge, jednak tu jego częstotliwości zostały znacząco obniżone. Zaledwie 350 MHz częstotliwości bazowej oraz 850 MHz maksymalnej wobec np. 1100 MHz w jednostkach i5 serii M to niewiele. Jak Z10T z tym właśnie układem na pokładzie wypadł w testach graficznych?

Cóż... nie spodziewaliśmy się niczego innego. Nasze benchmarki rozprawiły się z Portégé Z10T dosyć szybko i skutecznie, nie dając właściwie japońskiemu tabletowi większych szans. Zresztą nikt chyba nie oczekuje od urządzenia tej klasy wysokiej wydajności w grach 3D.

Kultura pracy

Kultura pracy tabletu z założenia powinna być wysoka, jako że zastosowano w nim energooszczędne komponenty, które, przynajmniej w teorii, powinny wydzielać bardzo niedużo ciepła. W Toshibie Portégé Z10T procesor chłodzony jest niewielkim wentylatorem, który, gdy tablet pracuje z maksymalną wydajnością, potrafi nieco pobuczeć. Ogólnie jednak urządzenie jest dosyć ciche.

Niestety, spodziewaliśmy się nieco mniejszych temperatur rejestrowanych na obudowie. W gruncie rzeczy nie są one wysokie i na pewno nie utrudniają szczególnie mocno pracy na Portégé Z10T. Ktoś przyzwyczajony do tabletów na procesorach ARM może być jednak niemiło zaskoczony wyraźnie ciepłą obudową podczas pracy. Chociaż do Lenovo ThinkPad Helix niewielkiej Toshibie pod tym względem daleko.

Przód - niewielkie obciążenie

 up cold

Przód - duże obciążenie

 up hot

Tył - niewielkie obciążenie

 temp bottom cold

Tył - duże obciążenie

 temp bottom hot

 

Czas pracy na baterii


Czas pracy na baterii dla sprzętu o wysokiej mobilności to sprawa niezmiernie ważna. W końcu nic nie irytuje równie mocno jak konieczność poszukiwania gniazdka np. w pociągu, gdzie zwykle nawet jeśli takowe są, to rzadko kiedy sprawne. Pod tym względem Toshiba wypadła całkiem nieźle, biorąc pod uwagę niedużą pojemność zainstalowanej baterii.

 

 

Ponad 2 h pracy w obciążeniu maksymalnym (podczas którego taktowanie procesora znajdowało się zwykle w okolicach 1,8 GHz) oraz prawie 5 h w teście Wi-Fi to wyniki całkiem dobre. W sam raz na nawet nieco dłuższą podróż.

Ocena i podsumowanie

 
Podsumowanie Toshiby Portégé Z10T to sporo uwag i kilka pochwał. Przeważają jednak te pierwsze. Ciekawa jednostka Intela oraz dobry ekran czy przyzwoity czas pracy na baterii nie ratują całokształtu. Jakość wykonania, stojąca na tragicznym wręcz poziomie, czy nieprzemyślana konstrukcja klawiatury i systemu chłodzenia to ewidentne błędy konstrukcyjne popełnione przez Toshibę. Czy można więc komukolwiek polecić ów tablet? Można by to zrobić, gdyby nie jeszcze jeden szczegół: cena. Wersja, która trafiła na testy do lab-kuzniewski.pl na amerykańskiej stronie producenta kosztuje 1099 $ ,co w praktyce każe spodziewać się ceny przekraczającej 4000 PLN na polskim rynku. To sporo, jeśli wziąć pod uwagę jakość wykonania tabletu Toshiby.

Największe zalety Portégé Z10T to przede wszystkim ekran oraz procesor, który mimo nie najgorszej wydajności pobiera bardzo niewiele prądu. Naszym zdaniem to jednak zbyt mało, by uznać Toshibę Portégé Z10T za sprzęt godny polecenia. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że jak na razie hybryda z Japonii nie ma szczególnie licznej konkurencji, za którą trudno przecież uznać jednostki na słabiutkich procesorach Intel Atom czy potężnego i znacznie droższego Lenovo ThinkPad Helix. Jeśli ktoś potrzebuje tabletu pracującego na systemie Windows 8, a wydajność procesorów Intel Atom nie jest dla niego wystarczająca, to Toshiba Portégé Z10T może być właściwym rozwiązaniem.

 

Zachęcamy do zapoznania się z ofertą Toshiba Portégé Z10T w sklepie kuzniewski.pl

kuzniewski.banner

 


Komentarze