CES 2019 – kontra NVIDII, sporo dysków i śmiertelne potrącenie

Nie trzeba było długo czekać na odpowiedź konkurencji, po tym gdy AMD zaprezentowało światu Radeona VII. Poza tym sporo producentów dysków pokazało w Las Vegas swoje nowe produkty, niestety doszło też do przykrego w skutkach wypadku.

Wczoraj pisaliśmy o nowej niezależnej karcie od AMD wyprodukowanej w procesie litograficznym 7 nm, która - na dodatek - przedstawiona została przez producenta jako realny konkurent dla GeForce'a RTX 2080. Radeon VII kosztuje tyle samo co GPU od NVIDII, ale według "Czerwonych" może więcej.

Szef NVIDII w rozmowie z PCWorld stwierdził, że wydajność karty "jest nędzna". Dodał też, że układ "nie ma niczego nowego; nie ma Ray Tracingu, nie ma sztucznej inteligencji - jest tylko 7 nm i pamięć HBM, która ledwo nadąża za RTX-em 2080". Jak jest naprawdę? To okaże się za kilka tygodni, gdy niezależni testerzy dostaną oba układy w swoje ręce i będą je mogli porównać.

 

 

Tak jak wspomniano we wstępie, na CES 2019 pojawiło się kilka nowych modeli dysków. Plextor zaprezentował choćby dyski M10Pe korzystające z 96-warstwowej pamięci 3D NAND. Co to oznacza w prakyce? Głównie to, że możemy spodziewać się prędkości odczytu i zapisu sięgających odpowiednio 3200 MB/s oraz 2500 MB/s.

SanDisk (czyli właściwie Western Digital, który w 2016 roku przejął tę firmę) pokazał z kolei pendrive'a o rekordowej pojemności… 4 TB. Niestety to zaledwie prototyp, nie ma zatem pewności, że urządzenie kiedykolwiek trafi do sprzedaży. Tak było choćby z zaprezentowanym w zeszłym roku miniaturowym pendrivem (wielkości nadajnika do bezprzewodowej myszki) oferującym 1 TB wolnej przestrzeni. Pokazano też dwa przenośne dyski, które zakwalifikowalibyśmy do segmentu rugged: SanDisk Extreme PRO Portable SSD oraz WD My Passport Go SSD.

 

 

Niestety przy tak dużej imprezie nie mogło się obyć bez niemiłych incydentów. Prowadzona w trybie autopilota Tesla S potrąciła bowiem autonomicznego rosyjskiego robota Promobot. Na domiar złego auto nic sobie z tego faktu nie zrobiło i jak gdyby nigdy nic pojechało dalej. Twórcy robota stwierdzili zaś, że nie dało się go uratować - poskarżyli się nawet Elonowi Muskowi na Twitterze, ale ten nie odpowiedział.

 

 


Komentarze

Brak komentarzy

No comments yet.

RSS feed for comments on this post.

Sorry, the comment form is closed at this time.