IFA 2026 – od rozwijanych laptopów po humanoidalne roboty. 30 najciekawszych technologii
7 września 2026 | Zespół lab-kuzniewski.plSoundcore
Soundcore Liberty 5 Pro Max - słuchawki, których etui chce zastąpić dyktafon i notatnik
Przy Liberty 5 Pro Max Soundcore poszedł znacznie dalej niż w typowym scenariuszu „nowe TWS-y mają trochę lepsze ANC i o trzy godziny dłuższą baterię”. Same słuchawki są flagowym modelem dokanałowym z adaptacyjnym ANC 4.0, Bluetooth 6.1, ośmioma mikrofonami, dwoma modułami VPU oraz układem Anker Thus AI, ale najbardziej nietypową częścią zestawu jest etui z 1,78-calowym ekranem AMOLED i własnym mikrofonem.

Etui może nagrywać odbywające się w pomieszczeniu spotkanie, wykład albo wywiad nawet wtedy, gdy słuchawki pozostają schowane w środku. Po zakończeniu nagrania system tworzy transkrypcję, rozpoznaje mówców, przygotowuje podsumowanie oraz listę najważniejszych punktów i zadań. W trakcie rozmowy można dodatkowo oznaczać istotne fragmenty, aby później łatwiej odnaleźć je w zapisie. Trzeba jednak znać ograniczenie: system rejestruje dźwięk docierający fizycznie do mikrofonu etui, a nie ścieżkę audio rozmów telefonicznych czy spotkań online.

Brzmi to jak kolejny przypadek wszędobylskiego AI, ale niezależne testy sugerują, że tym razem funkcja ma realną wartość użytkową. SoundGuys ocenił dokładność transkrypcji jako porównywalną z zapisem generowanym przez Gemini podczas Google Meet, a Philstar Tech przyznał, że początkowo sceptycznie traktowany notatnik AI szybko okazał się jedną z bardziej praktycznych funkcji słuchawek podczas wykładów, wywiadów i spotkań.
Same TWS-y również nie służą wyłącznie jako dodatek do inteligentnego pudełka. Soundcore wykorzystuje 9,2-milimetrowe przetworniki, HearID 5.0, multipoint, szczelność klasy IP55 i bardzo rozbudowany system obsługi rozmów. Model bazuje pod tym względem na Liberty 5 Pro, którego wynik jakości mowy G-MOS został w kwietniu wpisany do Guinness World Records.
Liberty 5 Pro Max są już normalnie dostępne w sprzedaży, a nie dopiero zapowiadane na okres po IFA. W Polsce kosztują obecnie 899 zł, w Europie 249,99 euro.

Dla kogo ma to największy sens? Dla ludzi spędzających dużo czasu na spotkaniach, szkoleniach, wykładach i wywiadach - czyli właśnie tam, gdzie noszenie osobnego dyktafonu albo pamiętanie o włączeniu kolejnej aplikacji jest zwykłym utrudnieniem. Dziennikarz, student, handlowiec czy konsultant może rzeczywiście wykorzystać etui jako narzędzie pracy.
Czy ekran AMOLED w pudełku jest trochę technologicznym prężeniem muskułów? Oczywiście. Dałoby się żyć bez niego. Ale dyktafon i notatnik AI już nie wyglądają jak funkcje wymyślone wyłącznie po to, żeby na opakowaniu było więcej ikon.

Reakcja branży jest bardzo dobra: SoundGuys wystawił urządzeniu 8/10, Computer Bild ocenę 1,4, a Tom's Guide określa je jako realnego konkurenta dla najbardziej zaawansowanych TWS-ów Apple, Bose czy Samsunga, choć zwraca uwagę na dość plastikową stylistykę i dopasowanie mniej przyjazne dla małych uszu. Tom's Guide umieścił je także wśród najciekawszych produktów całej IFA 2026.
Miarodajnych danych o reakcji zwykłych zwiedzających nie znalazłem. W tym przypadku warto więc zostać przy tym, co da się obronić: media reagują entuzjastycznie, a użytkownicy mogą już głosować portfelem, bo produkt od kilku miesięcy jest dostępny na rynku.
Soundcore Sleep Earbuds 4 Pro - słuchawki do spania zmieniają się w tracker snu
Sleep Earbuds 4 Pro są bardziej osobliwym pomysłem, bo Soundcore próbuje połączyć słuchawki do spania, aktywną redukcję hałasu, tracker zdrowotny i budzik w jednym urządzeniu.
Najważniejszym dodatkiem są czujniki PPG umieszczone w słuchawkach, mierzące podczas nocy tętno, HRV i fazy snu. System BioSync może wykorzystywać te dane do dynamicznego dopasowywania relaksujących dźwięków do organizmu użytkownika. Soundcore wyraźnie zaznacza, że nie jest to rozwiązanie medyczne - mamy do czynienia z konsumenckim trackerem, a nie narzędziem diagnostycznym.

Jeszcze ciekawsze jest etui SleepHub z własnym ekranem AMOLED. Można z niego ustawić alarm, wybrać dźwięki do zasypiania, zmienić ustawienia, a rano sprawdzić podsumowanie snu bez sięgania po telefon. Pomysł polega więc częściowo na usunięciu smartfona z wieczornego rytuału - dość przewrotne jak na produkt firmy elektronicznej.
Słuchawki przygotowano również z myślą o osobach śpiących na boku. Powierzchnia kontaktu z uchem jest około 20 proc. mniejsza niż wcześniej, a elektronika ma łączyć aktywne tłumienie z maskowaniem np. chrapania partnera, hałasu ulicy czy klimatyzacji. Jednocześnie system może pozostawić możliwość usłyszenia wybranych ważnych dźwięków, np. alarmu.

Tutaj sens zależy w ogromnej mierze od użytkownika. Jeśli ktoś i tak śpi w słuchawkach, możliwość wyrzucenia zegarka albo pierścienia z nocnego zestawu ma sporą wartość. Jeżeli jednak normalnie nie jesteśmy w stanie zasnąć z czymkolwiek w uchu, nawet najbardziej zaawansowany PPG tej sytuacji nie naprawi.

I to jest właśnie główna ostrożność widoczna w reakcjach branży. SoundGuys umieścił Sleep Earbuds 4 Pro wśród najlepszych produktów audio IFA, określając je bardziej jako wearable do monitorowania snu, który przy okazji jest parą słuchawek, ale zaznacza, że prawdziwy test będzie dotyczył dwóch rzeczy: całonocnego komfortu i dokładności pomiarów. TechRadar również wskazuje je jako jeden z wyróżniających się produktów audio targów.
Sprzedaż jeszcze się nie rozpoczęła. Zwykłe Sleep Earbuds 4 mają pojawić się w październiku, natomiast Sleep Earbuds 4 Pro w listopadzie 2026 roku. W USA cena wyniesie 349,99 dolarów, w Wielkiej Brytanii 299,99 funta. Europejskiej ceny w euro na ten moment jeszcze nie ujawniono.

Czy ten audio-gadżet ma rację bytu? Nie da się ukryć, że pomysł jest zaskakująco spójny. Jeżeli coś ma siedzieć w uszach przez całą noc, to faktycznie znajduje się w niezłym miejscu do pomiaru pulsu. Ważniejsza jest jednak odpowiedź na pytanie „czy wytrzymamy z tymi bu… eee, znaczy się - audio-plugami - osiem godzin w uchu?”.
Spis treści




