IFA 2026 – od rozwijanych laptopów po humanoidalne roboty. 30 najciekawszych technologii
7 września 2026 | Zespół lab-kuzniewski.plLenovo
Lenovo ThinkBook Project Swan - 14-calowy laptop, który rozwija się do 17 cali
Lenovo najwyraźniej uznało, że skoro potrafi już rozwijać ekran laptopa w pionie, to wypadałoby sprawdzić sensowność rozwijania (hehe) horyzontalnego. ThinkBook Project Swan zaczyna pracę jako całkiem zwyczajny 14-calowy notebook, ale po uruchomieniu mechanizmu elastyczny OLED wysuwa się na boki, zwiększając przekątną do 17 cali. Rozdzielczość rośnie przy tym z 2258 × 1672 do 2850 × 1672 pikseli. Całość waży około 1,6 kg i ma niespełna 18 mm grubości.

Co istotne, Swan nie próbuje być kolejnym efektownym pokazem możliwości elastycznych matryc bez odpowiedzi na pytanie „po co?”. Dodatkowa szerokość ekranu ma przekładać się na konkretne zastosowania: pracę z dwoma dokumentami obok siebie, rozbudowanymi arkuszami, liniami czasu, narzędziami projektowymi czy po prostu zastąpienie przenośnego monitora podczas wyjazdu. I tym właśnie prototyp Lenovo przekonał do siebie dziennikarzy technologicznych goszczących w Berlinie. Windows Central nazwał Swana pierwszym rozwijanym laptopem Lenovo z potencjałem do ułatwienia użytkownikowi codziennej pracy, a PCWorld w swoim zestawieniu najlepszych technologii IFA ograniczył ocenę niemal do: „Lenovo, zróbcie to naprawdę”.

Na razie jednak Project Swan pozostaje prototypem demonstracyjnym. Lenovo nie podało ceny ani terminu premiery. Nie oznacza to jednak, że ta konstrukcja koncepcyjna skończy życie za szybą targowego stoiska - wcześniejszy ThinkBook Plus Gen 6 Rollable przeszedł dokładnie taką drogę, od pokazowego prototypu do produktu trafiającego do klientów. Na ten moment najwięcej wątpliwości budzi trwałość rozwijanego OLED-a i bezawaryjność mechanizmu jego prowadnic.

Czy to napinanie technologicznego bicka? Tym razem raczej nie. Rozwijany ekran nadal komplikuje konstrukcję i z pewnością nie pomoże w zachowaniu rozsądnej ceny, ale pomysł ma potencjalnie bardziej niż sensowne praktyczne zastosowanie. Spośród wszystkich dotychczasowych rozwijanych laptopów Lenovo właśnie ten wydaje się jednym z najbardziej prawdopodobnych kandydatów do komercjalizacji.
Lenovo Project AeroBlade - ultralekki laptop bez klasycznego wentylatora
Drugi koncept Lenovo jest wizualnie dużo mniej widowiskowy, ale technologicznie może okazać się zdecydowanie ważniejszy. Project AeroBlade to 14-calowy notebook ważący poniżej 830 gramów i mający mniej niż 10 mm grubości. W środku znalazł się OLED, platforma Intel Core Ultra, Wi-Fi 7 i trzy USB-C z obsługą Thunderbolt 4. Najbardziej interesujący element ukryto jednak wewnątrz obudowy.

Zamiast klasycznych wentylatorów w laptopie zastosowano cztery moduły AirJet firmy Frore Systems. To rozwiązanie bez wirujących łopatek - wykorzystano w nim piezoelektryczne membrany drgające z bardzo wysoką częstotliwością i w ten sposób wymuszające przepływ powietrza. W prototypie Lenovo system ma odprowadzać około 30 W wygenerowanego przez podzespoły ciepła, a więc wystarczająco dużo, aby chłodzić pełnoprawny procesor stosowany w ultramobilnym notebooku.

Jeżeli AirJet sprawdzi się w normalnym użytkowaniu, korzyści mogą być dużo większe niż samo wykreślenie wentylatora z listy części. Mniejszy układ chłodzenia oznacza możliwość budowania cieńszych i lżejszych komputerów bez pasywnie chłodzonego i pracującego na pół gwizdka procesora, a brak klasycznego wirnika może także ograniczyć hałas oraz problem gromadzenia się kurzu typowy dla klasycznych układów wentylator-radiator.

I właśnie dlatego reakcja branży jest zdecydowanie bardziej entuzjastyczna niż w przypadku „entego najcieńszego laptopa na świecie”. Eksperci PCWorld umieścili AeroBlade wśród dziesięciu najciekawszych technologii całej IFA i wprost wskazali AirJet jako rozwiązanie, na które czekają od kilku lat. Jednocześnie Notebookcheck słusznie studzi entuzjazm - na razie mamy działający prototyp i bardzo ambitne deklaracje, ale nie wiemy jeszcze, jak chłodzenie zachowa się przy długotrwałym obciążeniu, jaka będzie jego żywotność ani ile doda do ceny komputera.

AeroBlade nie ma jeszcze potwierdzonej premiery ani ceny. Lenovo oficjalnie nazywa go proof-of-concept. Czy taki sprzęt ma sens? Jak najbardziej - pod warunkiem, że AirJet zda egzamin poza targowym stanowiskiem. Tutaj efekt „wow” wynika z technologii mogącej realnie wpłynąć na konstrukcję przyszłych ultrabooków, a nie ze świecącego zawiasu czy dodatkowego ekranu przyklejonego tam, gdzie nikt go nie potrzebował.
Lenovo ThinkCentre X Ultra - stacja robocza AI w pudełku o pojemności 1,6 litra
ThinkCentre X Ultra pokazuje drugą twarz tegorocznych eksperymentów Lenovo. W przeciwieństwie do Project Swan i AeroBlade nie jest konceptem, ale gotowym produktem zapowiedzianym do sprzedaży. Komputer ma trafić na rynek w listopadzie 2026 roku, a europejska cena startowa została określona na około 3100 euro.
Najciekawsze jest zestawienie gabarytów z możliwościami. Obudowa mierzy tylko 183 × 183 × 51 mm, ma objętość około 1,6 litra i waży od 2 kg. W najmocniejszej konfiguracji w środku pracuje AMD Ryzen AI Max+ PRO 495 ze zintegrowanym Radeonem 8065S oraz maksymalnie 128 GB pamięci zunifikowanej LPDDR5X, z czego do 96 GB można przydzielić układowi graficznemu. Do tego dochodzą dwa SSD M.2, 10GbE, Thunderbolt 4 oraz obsługa Windows i Linux.

Jeszcze ciekawsza jest możliwość połączenia do czterech takich komputerów w klaster. W takim scenariuszu ThinkCentre X Ultra przestaje być po prostu mocnym mini-PC i zaczyna pełnić rolę lokalnej infrastruktury do większych modeli AI, dłuższych okien kontekstowych oraz pracy wielu agentów jednocześnie. Lenovo integruje też komputer z AMD Ryzen AI Developer Center, więc wyraźnie kieruje go do programistów, zespołów rozwijających lokalne systemy AI oraz firm, które nie chcą wysyłać wrażliwych danych do chmury.
Czy ma to sens? Tak, ale dla dość konkretnego odbiorcy. W firmie rozwijającej własne rozwiązania AI, przy lokalnej inferencji, analizie poufnych danych albo eksperymentowaniu z dużymi modelami 128 GB współdzielonej pamięci może być znacznie ciekawsze niż klasyczny mini-PC z osobną kartą graficzną i ograniczoną pulą VRAM. Z drugiej strony 3100 euro za podstawową konfigurację jasno pokazuje, że nie jest to następca biurowego ThinkCentre Tiny.

Branża zareagowała z dużym zainteresowaniem właśnie na skalowalność i stosunek możliwości do rozmiaru. ITPro określa X Ultra jako najważniejszy z nowych biznesowych desktopów Lenovo, natomiast TechRadar zwraca uwagę na potencjał czteromaszynowego klastra, ale jednocześnie studzi emocje: wciąż brakuje niezależnych testów wydajności i nie wiadomo, jak układ Radeon 8065S wypadnie wobec mocniejszych kart używanych w klasycznych stacjach AI.
Ale wstępnie wypada potraktować ThinkCentre X Ultra jako próbę odpowiedzi na coraz bardziej realny problem: jak postawić mocne lokalne środowisko AI bez wstawiania pod biurko serwera albo wynajmowania GPU w chmurze.
Lenovo ThinkVision P27UL-40 - drukowany OLED zaczyna wychodzić z laboratoriów
ThinkVision P27UL-40 może wyglądać jak kolejny 27-calowy monitor 4K, ale jego najważniejsza cecha kryje się w sposobie produkcji panelu. Lenovo wykorzystuje tutaj OLED wytwarzany metodą InkJet Printing, czyli nanoszenia materiałów organicznych techniką przypominającą przemysłowy druk atramentowy zamiast klasycznego procesu naparowywania przez maskę.

Ta technologia nie jest nową ideą, lecz w końcu zaczyna wychodzić z fazy demonstracyjnej. W teorii może oznaczać lepsze wykorzystanie materiału, prostszą produkcję dużych paneli oraz niższe koszty, aczkolwiek, znając życie i rynek, przynajmniej na starcie ostatniej z tych korzyści klienci nie odczują w swoich portfelach. ThinkVision P27UL-40 ma kosztować od około 1099 euro, a europejska premiera została zaplanowana na luty 2027 roku.
Sam monitor jest zdecydowanie produktem klasy profesjonalnej: 27 cali, 4K, do 120 Hz, 99 proc. DCI-P3, 100 proc. sRGB, DisplayHDR True Black 500 oraz pełny układ pikseli RGB, mający ograniczać kolorowe obwódki wokół tekstu. Do tego dochodzi Thunderbolt 4, obsługa dokowania, rozbudowany hub oraz ergonomiczna podstawa.

Potencjalnym użytkownikiem nie będzie więc gracz polujący na maksymalną częstotliwość odświeżania, lecz grafik, fotograf, montażysta, projektant i użytkownik pracujący cały dzień na jednym monitorze, który po godzinach nie pogardzi 120 Hz.
Czy InkJet OLED jest tu czymś więcej niż efektowną etykietą? Tak, choć rewolucji cenowej jeszcze nie widać. Clubic trafnie zauważa, że 1099 euro nadal jest kwotą wyższą niż ceny wielu 27-calowych konstrukcji WOLED i QD-OLED. Ważniejsze jest jednak to, że technologia, o której przez lata mówiło się w kontekście prototypów, trafia do normalnego, seryjnego monitora dużej marki.

Pierwsze reakcje po kontakcie z monitorem są bardzo dobre. Tom's Guide po pokazie IFA pisał wprost, że po obejrzeniu P27UL-40 chciałby używać go do pracy, chwaląc jakość obrazu, funkcję stacji dokującej i przemyślaną konstrukcję podstawy. To może być jeden z mniej widowiskowych, ale technologicznie ważniejszych produktów tej edycji targów.
Spis treści




